czwartek, 22 czerwca 2017

Niech żyje lato!.Letnia sukienka(Boże Ciało).Burda 3/2016.

Już myślałam że gogle  zablokują mi bloga,ale wszystko jest po staremu.
Witam wszystkie moje czytelniczki po długiej przerwie.Byłam bardzo zapracowaną kobietą.
Praca trochę się odbiła na moim zdrowiu,nie wyobrażam sobie gdybym musiała pracować do 65 lat.
Fizycznie jest to wyczerpujące,ale także męczące.Panie które pracują w akordzie do nawlekania igieł
musiały by chodzić do pracy z lupą.
Dobrze że wszystko wróciło po staremu,także dobrze że mamy wybór.
Cieszę się bo od października będę miała własną emeryturę(hura).
Po dłuższej przerwie wracam na mojego bloga,mam sporo pomysłów na szycie i dobre rady dla Was
jak dawniej.
Witajcie,zaczynam pisać dla Was.Cieszycie się?
Kwintensecją kobiecości są tkaniny z wzorami kwiatowymi.Modne w tym sezonie letnim duże kwiaty i wzory z lat 70 mają nieprzemijający urok.Do tkaniny wystarczy dobrać odpowiedni model sukienki i można kombinować.
Mam w szafie dość sporo tkani w kwiaty.
Po tak długiej przerwie(prawie rok)zamarzyło mi się na początek uszyć coś dla siebie.
Szukałam pomysłu w burdach,i znalazłam.Jeśli czytacie mojego bloga to zauważyłyście 
że nie szyję od deski do deski z burdy,lubię zmieniać jej formy dodając coś od siebie.

Z burdy wykorzystałam górę sukienki.
Wiem że wszycie karczków na linii pasa,łączące
górę sukienki z dołem wyszczuplają optycznie.
Dlatego ja tak uszyłam moją sukienkę.Sporo mi się
przytyło przez ten rok
W karczkach odszyłam zaszewki,w spódnicy tak samo tylko krótsze.
Łącząc dół z górą musiałam pamiętać aby wszystkie cięcia,zaszewki ,szwy pokrywały się ze sobą tworząc jednolitość.
Zamiast rękawów wszyłam skrzydełka do połowy
pachy z tyłu i z przodu.Przed wszyciem odszyłam oba podszewką.

 Żabot jest orginalny.
Na zdjęciu forma jego jest z burdy,uszyłam go i ułożyłam tak jak burda opisała.
Początek po ułożeniu
fałd jest wszyty w szew
ramieniowy a następnie
prosta linia po prawej stronie wszyta jest w szew cięcia z przodu.
Odbiłam rozmiar 42
dodałam na szwy po 1cm.i jest idealna.
Tylko podkroje pach zmieniłam trochę na mniejsze.


 Obok widzicie zdjęcie góry sukienki,tyłu.
 Tak w zbliżeniu prezentuje się żabot z przodu.

 Obok jest  zdjęcie przedstawia dół żabotu,który nie wszyłam
do końca,od karczka jest luźno.
Podczas szycia pomaga mi muzyka ,łagodna i trochę romantyczna.

 Zdjęcie wszytego skrzydełka.
 Całą sukienkę odszyłam podszewką.
Uważam iż sukienka jest zjawiskowa.
Sukienka wielokolorowa to nie tylko dla kobiet o ognistym temperamencie.
 Następna sukienka będzie z tego materiału,ale już nie taka pracochłonna,prosta na ramiączkach.
 W tym roku byliśmy na pierwszej komunii u siostrzenicy męża,jej syn miał komunię.Taką miałam sukienkę także w kwiatki.
Teraz chcę się podzielić z Wami moją radością.
Pewnego dnia kupiłam gazetę "Kobieta i życie".Był w niej konkurs,opisz swoją pasję.
Napisałam,oczywiście o szyciu.Nie był to konkurs na sms-y,ani na głosy czytelników,konkurs oceniała komisja.Gdy się dowiedziałam że dostaję nagrodę radości nie było końca.
Warto mieć swoją pasję która uskrzydla,warto o niej pisać.
Bo szycie dla mnie to spokój,wyciszenie organizmu a także radość z każdego uszytego modelu.

Wspaniałe kosmetyki,na dzień,na noc i modelujące 50+ a także na zmarszczki.


Na zakończenie mojego wpisu coś dla odetchnienia.Piszcie do mnie komentarze,pytajcie teraz będę tylko dla Was.
video



 




 

niedziela, 16 kwietnia 2017

Sukienka na bal,wielkanoc .

Znalazłam chwilę czasu w ten wielkanocny dzień aby się z Wami przywitać i napisać dla Was nowego posta.
Jeszcze tak długiej przerwy w mojej karierze blogerki nie miałam.
Cały czas pracuję w sklepie córki,szyję przerabiam,doradzam.
Gdy przyjeżdżamy do domu trochę odpoczywam i podszywam ręcznie spodnie lub spódnice.
Ale już nie długo,końcem lipca córka zamyka sklep a ja razem z nimi,wrócę do mojego domowego
szycia,projektowania a także pisania dla Was.Wytrzymajcie jeszcze trzy miesiące bez moich rad.
Sukienka na bal,-rozbawił Was na pewno ten tytuł no bo przecież już dawno po balach i karnawale.
Ale sukienkę którą uszyłam mojej wnuczce w tym roku na bal jest praktyczna i może ją ubrać na 
każdą zabawę,uroczystość rodzinną i na akademie szkolną.
Sukienka dla ośmioletniej dorosłej panny.
Moja Martynka,wnuczka uważa że jest już dorosła,więc nie ma już małego Kopciuszka,księżniczki Zosi,lecz była sukienka taka jak dla dorosłej panienki.Materiał miałam w szafie,długo nie myślałam 
jaki model uszyć to był projekt spontaniczny,ale pamiętałam cały czas aby jej uszyć taką sukienkę 
aby się czuła w niej dorosła a zarazem wyglądała ładnie ale nie zbyt dorośle-trochę namieszałam ,ale 
tak było.
Sukienkę szyłam bez miary,z weluru,tiulu,haft ozdobny na aksamicie(pozostałości z lat dziewięćdziesiątych) A jak się prezentowała moja modelka oceńcie Wy Wszystkie.



 

 Dół sukienki pięknie się mieni podczas kręcenia.
Słowa Martynki pełne zachwytu i radości utwierdziły mnie w przekonaniu że wybrałam
odpowiednie materiały,a także wybór fasonu
adekwatny do jej dorosłości.
Górę sukienki uszyłam z elastycznego weluru dlatego szyłam bez miary.
Szyję wykończyłam skośnym golfem,lekko
opadający tworzący wyglądem wodę.









Do podszewki przyszyłam na dole falbankę z tiulu która jest
widoczna przy wierzchu spódnicy,na dole.
Z tyłu na środku wszyłam zamek kryty aby mogła ją
swobodnie włożyć,szczególnie przez szyję.




Bal był udany,jak zwykle prezentowała się pięknie,podziwiana przez wszystkich.        Gdy wróciła z balu powiedziała -babciu nikt nie miał takiej sukienki jak ja,nawet pani powiedziała że wyglądam pięknie,
wytwornie i dorosło.
Czyż potrzeba więcej,radość dziecka jest najlepszym podziękowaniem i satysfakcją.Niby taka sobie 
prosta skromna a zarazem bogata sukienka daje tyle radości.
Bardzo dużą rolę spełnia dobór tkanin.

Tego osobnika nie znacie wabi się Laki.
Jest to prezent urodzinowy dla Martynki,
ale także i dla Kuby.Opiekują się nim oboje.
Uczą go różnych sztuczek,jest teraz najważniejszą postacią w domu.
 









Święta Wielkanocne są świętami bardzo radosnymi,wiem że trochę się spóźniłam z życzeniami
ale lepiej późno niż wcale.

Z okazji Świąt Wielkanocnych życzę,
aby nastrój tych Świąt 
przybranych wiosenną radością i beztroską 
utrwalił się w Waszych sercach na długi, długi czas 
i pozostał z Wami także w poświątecznej codzienności.



Przygotowałam dla siebie na tegoroczne święta sukienkę,co prawda jeszcze nie skończona,bo nie odpowiednia na taką pogodę,miałam nadzieję że święta będą słoneczne ciepłe,a tu lipa pochmurno,
deszczowo,wiatr chce urwać głowę.
Dlatego nie kończyłam sukienki zajęłam się sprzątaniem i pieczeniem placków.
Sukienka przyda się na inną okazję.
Choć szkoda mi było że nie mogłam się w nią ubrać,ubrałam się tradycyjnie,spódnica,bluzka i żakiet.
Chcę Wam pokazać parę zdjęć mojej nie skończonej  sukienki.

 Góra sukienki,szyja wykończona czerwoną wypustką.

 Dół sukienki uszyłam z szyfonu z krojony z koła.
Górę sukienki połączyłam z dołem sukienki paskiem z podkroju,
wierzch paska usztywniłam cienką fizeliną.
Linię górnego paska ozdobiłam wypustką skośną
z tkaniny takiej jak jest dół sukienki,pomiędzy pasek i lamówkę wszyłam czerwoną pliskę.
                       



Na podkroju szyi z tyłu lamówkę nie szyłam do końca,zostawiłam kawałek do wszycia zamka.
Wierzch ramienia umarszczyłam,ale lekko.
Zapomniałam Wam napisać iż góra sukienki
będzie uszyta z szyfonu koloru ekri.Podszewka jedwabna.
 Ale mam mały dylemat ,poradźcie mi czy na środku tyłu
wszyć zwykły zamek kryty biały(pisałam że jeszcze sukienki nie zakończyłam)czy ten ozdobny.
Bo mnie osobiście bardziej podobał by  się biały nie widoczny,niż ten na zdjęciu.

 Gdy skończę sukienkę na pewno zaprezentuję ją dla Was na sobie a dziś już nie mam czym się
pochwalić.
Obecnie krucho u mnie z szyciem.Tę sukienkę męczę już miesiąc.Może gdyby była piękna pogoda to by mnie zmobilizowała  do jej skończenia,ale zawsze ktoś musi być winny.
Dziś kończę mój post,jest już późna pora czas do łóżka odpocząć nabrać sił na jutrzejszy drugi dzień
świąt,a tym bardziej że to lejek,bez mokrych ubrań się nie obejdzie znając mojego męża tylko raz w roku może w ten sposób się na mnie wyżyć ,zmoczyć mnie tak aby ze mnie kapało,nie pomagają prośby i błagania,no chyba że ja będę pierwsza-ha,ha,ha.
Jeszcze raz życzę Wam wszystkiego najlepszego,pogody ducha,świąt rodzinnych i szczęśliwych.
Czekam na Wasze komentarze,rady i pozdrawiam.
Bo ja od czasu do czasu odwiedzam mojego bloga i czytam Wasze przemiłe komentarze!!!!!!!












poniedziałek, 26 grudnia 2016

Cztery modele spódnic,ta sama tkanina.

Wybaczcie moją długą nieobecność.
Jestem sama na siebie zła,bo od dłuższego czasu zaniedbuję bloga i Was.To nie jest tak że mi się znudziło,lub że mi się nie chce,absolutnie to nie tak.
Od kąt pracuję razem z córką łącząc sklep z przeróbkami ,nie mam na nic czasu.Do domu wracam zmęczona,wyczerpana a bywa i tak że zabieram kilka przeróbek do domu aby wyrobić się w terminie.
Czasami myślę sobie po co mi to było,zamiast odpoczywać,cieszyć się wnukami,ja w tym wieku jeszcze zachciało mi się popracować.Ale są chwile i to wówczas gdy moje stałe klientki są zadowolone,dziękują mi że jestem,że wychwalają mnie do wszystkich znajomych,to dla takich chwil myślę sobie że warto komuś pomóc.Tym bardziej ,tam gdzie ja mam przróbki nie ma takich usług w pobliżu.
Nawet sobie nie wyobrażacie jak dużo ludzi korzysta z moich usług,a szczególnie przed świętami.
Skróciłam o dwa dni wolne przed świętami bo każdy chciał jeszcze skrócić spodnie na święta,a już nie mówiąc ile metrów firanek uszyłam.Zwężenie spódnicy,skrócenie,ratowanie sukienek i.t.p.
Gdyby tylko na to wszystko złożyła się praca ale mieliśmy w domu kilka zmartwień i kłopotów.

Bardzo jest mi przykro że nie mogłam Wam złożyć życzeń świątecznych,w czwartek choroba tak mnie
rozłożyła że prawie przeleżałam oba dwa dni świąt.Odwołaliśmy wszystkie rodzinne spotkania.
W tym roku wirus uczepił się całej naszej rodziny.Najpierw chorowała wnuczka Martynka,póżniej zachorował narzeczony córki,mąż dostał skierowanie do szpitala z podejrzeniem nowotworu,zanim zrobili
mu wszystkie badania w domu mieliśmy wielki problem.Opieka nad wnukami spadła na mnie,bo Martynka nie chodziła do szkoły.Córka w sklepie przyjmowała przeróbki które szyłam wieczorami w domu.
Myślami byłam przy mężu,badania wykluczyły nowotwór ale musi się leczyć i też nie mamy pewności czy samo leczenie wystarczy ,może być tak że bez operacji się nie obejdzie.Ze szpitala wyszedł w czwartek przed świętami no i oczywiście złapał wirusa od nas.
Ja w dzień wigilijny ledwie stojąc na nogach lepiłam pierogi,gotowałam i piekłam ale skromniej niż w poprzednich latach.
Ale nie o tym dziś chciałam Wam pisać.Nie jestem osobą narzekającą,znamy się już parę lat i wiem że moje czytelniczki mają prawo wiedzieć dlaczego ich zaniedbałam.
Mam tyle planów co do bloga,tyle przygotowanych postów i rad ale czas wszystkie plany niszczy.
Nigdy nie ma tak jak by się chciało,życie ciągle daje w kość.Mało jeden problem,wiem problemy i kłopoty
chodzą parami ,wierzcie mi jest to święta prawda.
We wrześniu gdy miałam więcej czasu wieczorami,uszyłam z własnej tkaniny pięć spódnic,każda inna.
Sprzedały się od razu.
Jednak jedną zostawiłam sobie nie mogłam się oprzeć jej urokowi.
Mam dla Was zagadkę zgadnijcie która spódnica mnie tak zauroczyła że zapragnęłam zostawić dla siebie.
 Kratka którą miałam w szafie,bardzo duży kupon.Pierwsza spódnica skrojona ze skosu.
 Drugą uszyłam łącząc boki tkaniny ze skórą ekologiczną.Dół spódnicy wykończyłam podwójnym paskiem.
 Na dole ozdobiłam takimi o to frędzlami,ta spódnica sprzedała się od razu gdy córka ubrała nią manekina.


 Jedną spódnicę uszyłam z innej tkaniny,szyjąc spódnice pamiętałam o wszyciu odpowiednich rozmiarów,
wszywałam także zawieszki.
Każda spódnica od spodu miała przyszytą podszewkę.
 Ostatnią spódnicę uszyłam z tego co mi pozostało z tkaniny
Z przodu wszyłam zamek.



Obok jest model jednej spódnicy z innej kratki.
Szyjąc zwracałam szczególną uwagę na to aby kratka wszędzie mi pasowała ,na bokach,przy wszywaniu zamka i na dole spódnicy.

 W październiku uszyłam sobie ponczo.   Bardzo prosty model ,szybko się go szyje,w ciągu godziny miałam pozszywany i wykończony.Uszyłam go z polaru,szyję i mankiety wykończyłam miśkiem(futerkiem).




 Jest tylko jeden problem na uszycie takiego poncza potrzeba aż  2,5m.tkaniny.Nie ma potrzeby kroić ze skosu.Przody mają zapięcie przy szyi.







Przedstawiam Wam kilka zdjęć z mojej pracy.

Nie zdążyłam dla Was z życzeniami świątecznymi,obiecuję poprawę za rok.
Ale życzenia noworoczne są dla mnie równie ważne.

 Przesyłam najserdeczniejsze życzenia
wszystkiego najlepszego w nowym roku.
Sukcesów zawodowych i spełnienia w życiu prywatnym.
Wszystkiego dobrego!Roku bez trosk i zmartwień,życia w miłości, przyjaźni i szczęściu.
Oby najskrytsze marzenia znalazły urzeczywistnienie,
a każdy dzień przynosił tylko radość i uśmiech.Wielu sukcesów, odważnych marzeń,
mądrych decyzji, satysfakcji, spokoju
i pomyślności na cały nadchodzący 2017 rok.
       
W Nowym Roku życzę Wam
12 miesięcy zdrowia,
53 tygodni szczęścia,
8760 godzin wytrwałości,
525600 minut pogody ducha
i 31536000 sekund miłości!



     Pamiętam o Was zawsze,piszcie do mnie.
P.S
A czy wiecie już która spódnica najbardziej mnie się spodobała?
Dla ułatwienia odpowiedzi,nie opisywałam tej spódnicy ale jest zdjęcie.
Dziś żegnam się z Wami nowy post na pewno będzie w Nowym Roku.
Ja mam tylko jedno marzenie ,aby był szczęśliwszy i zdrowszy.
Nie mam żadnych postanowień no może jedno zadbać bardziej o siebie.                                 





.








Ciekawe artykuły

Moja lista blogów

Szukaj na tym blogu

Moda i uroda

FlyB - Moda i Uroda

Google+ Badge

szycie od A do Z